Apteka dla aptekarza szybko zaczęła być obchodzona przez korporacje. Prawnicy sieci aptecznych dwoili się i troili, by znajdować nowe sposoby obejścia ustawy.Tyle że dla sieci aptecznych, które chciałyby otworzyć w ciągu roku 200, 300, a być może nawet 500 nowych aptek, kombinowanie z franczyzą i "słupami" jest kłopotliwe - trzeba poświęcić wiele czasu i niekiedy pieniędzy na to, by otwierać po cztery kolejne placówki.
INTERPRETACJA WBREW PRAWU
Przepis dotyczący możliwości otwarcia co najwyżej czterech aptek wydaje się klarowny, choć zarazem jest długi i może być skomplikowany dla osób niebędących prawnikami.
Artykuł 99 ust. 3a stanowi: "Zezwolenia, o którym mowa w ust. 1, nie wydaje się, jeżeli wnioskodawca, wspólnik lub partner spółki będącej wnioskodawcą:
1) jest wspólnikiem, w tym partnerem, w spółce lub spółkach, które prowadzą łącznie co najmniej 4 apteki ogólnodostępne lub;
2) prowadzi co najmniej 4 apteki ogólnodostępne albo podmiot lub podmioty przez niego kontrolowane w sposób bezpośredni lub pośredni, w szczególności podmiot lub podmioty zależne w rozumieniu przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów, prowadzą co najmniej 4 apteki ogólnodostępne, lub
3) jest członkiem grupy kapitałowej w rozumieniu ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, której członkowie prowadzą łącznie co najmniej 4 apteki ogólnodostępne, lub
4) wchodzi w skład organów spółki posiadającej zezwolenie na prowadzenie hurtowni farmaceutycznej lub zajmującej się pośrednictwem w obrocie produktami leczniczymi".
W wielu wypadkach działania te były i są skuteczne.
Nie udało się obejść tylko jednego przepisu: wskazania, że jeśli ktoś ma już cztery apteki, to zezwolenia na prowadzenie piątej nie otrzyma.
Giganci farmaceutyczni, którzy chcieli nadal rosnąć w siłę, mieli dwa wyjścia. Jedno to rozbudowa poprzez system franczyzowy. Czyli aptekarz chcący otworzyć własną aptekę może dogadać się z dużą siecią. Formalnie biznes może działać, bo właścicielem jest farmaceuta niemający dotychczas aptek, a nie sieć. W praktyce pacjenci widzą znany logotyp, a korporacja narzuca wiele zasad właścicielowi placówki.
Drugie wyjście to już działanie na granicy prawa - znajdowanie farmaceutów-słupów. O tej praktyce opowiedziało nam niezależnie od siebie dwóch wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych.